Archiwum 04 marca 2008


mar 04 2008 rozbawiło mnie...
Komentarze: 0

Korzystając z chwilki wolnego czasu czytam sobie blogi. Nieraz opisywane sprawy wywołuja u mnie refleksje, nieraz bawią do łez.Dzisiaj salwę śmiechu wywołało zdanie na blogu Innej M:

 "...bez woli samca tresura jest niemożliwa"

I w kontekście obecnych wydarzeń w moim życiu stwierdzam,że to najprawdziwsza prawda.

A z frontu pracy zaczynam wciągać się w organizację sekretariatu.Jest tylko jeden problem a mianowicie taki,że mojemu dyrektorowi totalnie nic nie jes potrzebne jak pytasz, jak zamawiasz to połowę rzeczy wykreśla z zamówienia a potem mówi a tego nie zamówiliśmy??

Ciekawe jak będzie wyglądała sprawa cateringu.Już mi polecono jedną firmę i mam nadzieję,że się sprawdzi a dzisiaj ćwiczyłam swoją zręczność:)Ponieważ jeszcze nie do końca mam pomieszczenie kuchenne oddane do użytku-czytaj nie ma wody, czajnika, itd,itp to kawę dyrektorowi niosłam w eleganckiej filiżance(którą nota bene pożyczyłam od koleżanki z innego sekretariatu)przez dwa pietra.Reakcja mojego kierownika kiedy zaszedł do dyektora " skąd masz kawę?"" A mi przyniosła"I on mnie pyta czy szłam z tą filiżanką od nasz dołu? Odp,że nie było innego wyjścia :)

 

 

gena : :